2009-2020

Karolina Głusiec
wybrane prace 



strona główna 

spis rzeczy

· IDK 2013 - 2020
· AO
· Sylvan Trail


o stronie
zatrzymane | ruchome / znikające~  obrazy
przegląd ostatnich i archiwalnych prac wizualnych
archiwum uzupełniane co pewien czas


 
IDK 2013-2020

Instrument | Dureń | Krajobraz





Dureń: stop-klatka z filmu - Młody Zając - wg akwareli Albrechta Dürera, 2020 


Jak to jest wyobrazić sobie, że można osiągnąć to, co zawsze było największym marzeniem. Jak to jest zdać sobie sprawę z tego, że to marzenie i droga do niego jest tak naprawdę nieustanną porażką.
Wiem, jedynie to, co mogę powiedzieć za siebie, własnym językiem, własnymi słowami. Czasami coś, o czym marzę, coś do czego dążę to jednocześnie coś, czego się boję, coś, czego unikam, od czego uciekam. Jak jazda samochodem, niby na wyciągnięcie ręki ale przez lata robiłam wszystko, żeby od tego, co blisko być bardzo daleko. 

“Dureń” to film, który możnaby streścić jako coś, co powstało jako zaprzeczenie swojego zamierzenia. Film, który pierwotnie posiadał narrację ale została ona porzucona na rzecz historii, którą film napisał sam sobie.



Dureń: stop-klatka z filmu - symbol - góra / góry


Nic dwa razy się nie zdarza,
nic nie może wiecznie trwać

To, co było kiedyś bajką z piękną narracją zmieniło się w zaginioną radiową audycję z odległego świata. 
Każdy z obrazków, który kiedyś zrobiłam stał się pamiątką pożegnania każdego z marzeń, z którym był związany. Były to zarówno moje marzenia, jak i marzenia tych osób, które sprawiły, że za tymi marzeniami podążam.

Podręcznik przegrywania albo zeszyt ćwiczeń z oszukiwania samego siebie mogą być dziennikiem złych czasów ale jednocześnie najpiękniejszym prezentem dla kogoś, na kim bardzo Ci zależy, kimś, kto bardzo wiele dla Ciebie znaczy. Przynajmniej tak to działa dla mnie.
Może nie udać się wykonanie tego najpiękniejszego podarunku, może to nie dojdzie nigdy do skutku, nieważne to, najpiękniejsza była ta pierwsza myśl o tym, bo powstał i to się liczy.

To co przepadło, to co nie powstało, to co zostało zniszczone bezpowrotnie okazuje się najcenniejsze w tym, że go nie ma.  
To, co ma największą wartość, leży obok ale czeka na swoją kolej, bo jest ostatnie w kolejce najważniejszych rzeczy. Tak błahe, że z zasady pomijane. Tak zwykłe i coszienne, że aż niewidzialne. Aż okazuje się, że z niewidzialnego i niepotrzebnego budują się rzeczy ważne. Wiem tylko, że łatwiej to powiedzieć, niż się z tym zgodzić.
Mogę tylko powiedzieć, że cały czas przegrywam w gre w “Durnia”.
︎︎︎